Testy o wszystkim (Reklama: ,)

Naprawdę? Lekki uśmiech na jego wargach uświadomił dziewczynie, jak nieprzekonująco zabrzmiały jej słowa. Ta kwestia ją przecież bardzo obchodziła. W tym pojedynku nie było równych szans warknęła i natychmiast pożałowała swojej dziecinnej skargi. To prawda zgodził się Val. Jego obojętny ton nie pozwalał jednoznacznie stwierdzić, czy kryje się w nim ironia. Ty latałaś cały dzień, a ja byłem wypoczęty. Nigdy nie zdołałbym cię pokonać, gdybyśmy oboje startowali z równej pozycji. To jest oczywiste dla wszystkich. Zdarzało mi się przegrywać powiedziała Maris, starając się za wszelką cenę panować nad emocjami. Wcale się nie przejmuję. Widzę odparł Val. To dobrze. Znowu się uśmiechnął. Maris z irytacją wzruszyła ramionami, czując, że skrzydła obcierają jej plecy. Jestem bardzo zmęczona oznajmiła. Wybacz, ale muszę już iść. Jasne. Val usunął się z drogi. Maris powlokła się po piasku, a następnie zaczęła iść w górę po omszałych, popękanych schodach, które prowadziły do fortecy od strony morza. Jednak na samej górze pod wpływem jakiegoś impulsu zawahała się i odwróciła przed wejściem do środka. Val nie szedł za nią. Wciąż stał na piasku. Złożone skrzydła przewiesił przez ramię, a jego szczupła sylwetka wyraźnie odcinała się na tle zapadającego zmierzchu.

(Reklama: )