Spoglądał na niebo, gdzie samotna kania zataczała nierówne kręgi pośród ciemniejących obłoków. Maris zadrżała i weszła na teren akademii. Doroczny turniej miał uroczystą oprawę i trwał trzy dni. Kiedyś składały się nań tylko zawody i picie, a jedynym trofeum był prestiż. Tradycyjnie odbywał się w Orlim Gnieździe i nie brało w nim udziału wielu zawodników. Jednakże odkąd przed siedmiu laty wprowadzono system wyzywania na pojedynek, liczba uczestników znacznie wzrosła, toteż konieczne stało się przeniesienie turnieju na wyspy. Zwierzchnicy ubiegali się o organizację z zapałem, pamiętając o wszelkich udogodnieniach i dostarczaniu siły roboczej. Turniej był świętem dla ich własnych ludów i sprowadzał zasobnych w pieniądze przybyszy z innych wysp. Lądowcy nieczęsto mieli okazję oglądać takie widowiska; dla wielu z nich lotnicy wciąż byli postaciami symbolizującymi romantyczną przygodę. Tegoroczne zawody miały się odbyć na Skulny, średniej pod względem rozmiarów wyspie na północny wschód od Shotanu Małego. Dla Seny i drewnianoskrzydłych zwierzchniczka postarała się o statek, który, wedle słów gońca, już stał w jedynym porcie niedużej wyspy.

(Reklama: )
