Val stracił trochę czasu, obniżając się do lądowania, lecz mimo to przeleciał nad skałą, wyprzedzając instruktorkę o całą szerokość skrzydeł. Jego zwycięstwo było wyraźne. Kiedy oboje opadli na miękki piasek lądowiska, Maris odczuwała tak duże zmęczenie, że nie potrafiła się uśmiechnąć do swojego przeciwnika... i była zbyt przygnębiona, aby udawać, iż przegrana nie ma dla niej znaczenia. W milczeniu zdjęła skrzydła. Chociaż starała się to zrobić możliwie szybko, miała tak zdrętwiałe palce, że odpinała paski z najwyższym trudem. Wreszcie, nadal nie odzywając się ani słowem do Vala, zarzuciła sobie skrzydła na ramię i odwróciła się w stronę podniszczonej fortecy. Val zastąpił jej drogę. Nikomu o tym nie powiem rzekł. Maris gwałtownie poruszyła głową. Poczuła, że się rumieni z zażenowania. Nie obchodzi mnie, co komu powiesz!

(Reklama: )
